Menu Zamknij

Paramenta ambrozjańskie: Czym są mediolańskie parury?

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów stroju liturgicznego w rycie ambrozjańskim są tzw. parury, zwane także capino, frigium albo aurifrigio. Od kiedy używa się ich w liturgii mszalnej? Jaki mają związek z Męką Pańską? Odpowiedź znajdziesz w tym artykule!

Szata „od zawsze”

Jedną z najbardziej starożytnych szat liturgicznych jest alba. Jej zaczątki można znaleźć w stroju kapłańskim opisanym już w Starym Testamencie (mowa tu o tunice por. chociażby Kpł 16,4 lub Wj 28, 40nn). Najprawdopodobniej Kościół już od samego początku przejął tę szatę jako własną w sprawowanym kulcie, przez wieki zachowując jej oryginalny materiał – len. Dzięki temu zachował się jej oryginalny kolor – biały. Formalnie pierwszy raz o tej szacie wspomniał synod w Kartaginie (398 rok), gdzie w kanonie 41. Zabronił diakonom i pozostałym usługującym noszenia tej szaty poza czynnościami liturgicznymi. Wynikać może stąd, że biskupi i prezbiterzy nadal zachowywali prawo do codziennego używania tej szaty, także poza Mszą świętą.

O albie wspomina także papież Grzegorz Wielki, który zaznaczył w liście do biskupa w Syrakuzach, że tej szaty używają także subdiakoni na Sycylii.

Średniowieczne początki

Średniowiecze przyniosło zmiany w kształtach alby. Pojawiły się dodatkowe fałdy, rozcięcia oraz poszerzenia. Skurczyły się znacznie mankiety przy rękawach. Także od wieków średnich zaczęły pojawiać się pierwsze ozdoby. Należały do nich, wykonywane często złotą nicią, hafty umieszczane na skrajach alb (zwłaszcza przy szyi, rękawach i na dole alby). Ze względu na pojawiające się fałdy boczne dekoracje umieszczone u dołu alb zaczęły być „bardziej skoncentrowane”. Tak powstały jedne z najpiękniejszych i najbardziej wymownych elementów – parury.

Schemat ratyzbońskiej alby z parurami i bocznymi fałdami umieszczony
w Wykładzie Liturgii Kościoła Katolickiego napisanego przez bł. abpa Juliana Antoniego Nowowiejskiego

Pierwszą wzmiankę o albie pontyfikalnej obszytej drogimi złotymi wstęgami odnajdujemy w 855 roku w Liber Pontificalis, kiedy to papież Benedykt III otrzymał taką szatę od króla saskiego. Pięknym, ale późniejszym zabytkiem sztuki liturgicznej, jest zachowana do dnia dzisiejszego alba św. Tomasza z Canterbury.

Niestety już na przełomie XV i XVI wieku zaczęły pojawiać się pierwsze próby przeniesienia dekoracji z misternych haftów na koronki i gipiury. Od tego momentu alba zaczęła tracić swoje znaczenie jako szaty całkowicie okrywającej człowieka. Zwraca na to uwagę modlitwa odmawiana przez kapłana podczas zakładania tej szaty:

Wybiel mnie, Panie, i oczyść serce moje, ażebym we Krwi Baranka wybielony, mógł korzystać w pełni z radości wiecznej.

Przyłbica zbawienia

W tym miejscu należy wspomnieć także o humerale, który w tradycyjnej liturgii jest niezbędnym elementem stroju liturgicznego.

Już w czasach rzymskiego pogaństwa i wielobóstwa znany był zwyczaj okrywania głowy podczas składania ofiar. Podobnie czynili przedstawiciele Starego Zakonu, którzy modląc się okrywali sobie głowy. Przeciw temu wystąpił święty Paweł (por por 1 Kor 11, 4-16). Stąd może pojawić się pytanie dlaczego w liturgii używano humerałów? Przecież nawet w modlitwie przy ich wkładaniu brzmiała była mowa o okrywaniu głowy:

Włóż, o Panie, przyłbicę zbawienia na głowę moją dla odparcia wszelkich ataków diabelskich.

Niektórzy badacze liturgii porównują humerał z żydowskim efodem, natomiast za wprowadzeniem go do celebracji z pewnością przemawiała praktyka. Welon ten miał ustrzec drogie wykończenia alby przed zapoceniem czy też zabrudzeniem. Humerały okazały się szczególnie pomocne w zimnych kościołach, ponieważ celebransi i posługujący mogli okryć nimi swoje szyje i uniknąć przeziębień czy nawet zapalenia gardeł.

Najprawdopodobniej ok. X wieku pojawił się zwyczaj ozdabiania także i humerału. Od wieku XI można mówić już o osobnej parurze umieszczonej na humerale. Od wieku XIII mamy styczność z bogato zdobionymi parurami przy humerałach, które dla łatwości prania można było odczepić.

Parury przy humerałach przetrwały w Kościele rzymskim (zachodnim) do ok. XVII wieku.

Męka Pańska

Symbolika parur jest nader bogata. Ich umieszczenie na rękawach – niczym na dłoniach, na dole alby – niczym na nogach oraz przy szyi – niczym na głowie bezsprzecznie kojarzy się z ranami Chrystusa. Z taką właśnie narracją zgadza się większość liturgistów poruszających ten temat.

Kolor parur zazwyczaj dostosowany był do koloru ornatu i sprawowanego oficjum, chociaż w sztuce zachowane są przedstawienia zestawiania ze sobą różnych kolorów np. niebieski i czerwony, złoty i zielony. Ciekawym współczesnym przykładem wykorzystania parur jest wspólnota Communauté Saint-Martin. Przykłady można znaleźć poniżej:

Mediolańskie parury

Ambrozjańskie parury „zachowały się” do dnia dzisiejszego. Ich użycie zauważalne jest zwłaszcza podczas uroczystych celebracji w katedrze mediolańskiej. Przez wieki nastąpiła jednak ich ewolucja. Miał na to wpływ także osobny charakter rytu ambrozjańskiego oraz, podkreślane już kilkukrotnie na tej stronie, silne relacje rytu z Mediolanu z rytami wschodnimi.

Górne parury noszą nazwę capino, frigium albo aurifrigio. Ich szerokość wynosi najczęściej ok. 55 centymetrów. Warto zauważyć, że nie stanowią one jedności z humerałem, ale są niejako osobną szatą doczepianą do ornatu lub dalmatyki. Mocuje się je za pomocą pętelek i np. guzików z przodu szaty. Przywilej do ich zakładania ma każdorazowo celebrans, diakoni, subdiakoni (w tradycyjnej formie) oraz archiprezbiter katedry mediolańskiej podczas mszy arcybiskupiej. Capino jest najczęściej ozdobione trzema krzyżami.

Parury na rękawach. O ile rzymskie (zachodnie) najczęściej przybierają kształt prostokątów, to ambrozjańskie są zbliżone do stosowanych w obrządku bizantyjskim i innych rytach wschodnich tzw. narękawków (poruczy). Ich symbolika nawiązuje do powrozów, którymi był związany Jezus Chrystus podczas swojej męki. Tu warto podkreślić, że alby, ze względu na wygodę wykonywania gestów, powinny mieć rękawy wąskie. Tak też historycznie kształtuje się krój alb. Niestety obecnie odchodzi się od tego zwyczaju.

Dolne parury noszą nazwę grammatae. Także i one w tradycji mediolańskiej przyjęły inny kształt. Są one najczęściej kwadratowe. I jak w liturgii rzymskiej (zachodniej) parury zostały wyparte przez koronki, tak w liturgii ambrozjańskiej przetrwały pomimo wprowadzenia koronek i gipiur. Przykłady użycia grammatae przy koronkach można znaleźć poniżej.

W rycie ambrozjańskim parury przyjmują zawsze kolor szat liturgicznych do których są używane.

Nie tylko Mediolan

W tym miejscu warto wspomnieć, że nie tylko w Mediolanie można spotkać użycie specyficznych parur. Do dnia dzisiejszego podczas celebracji liturgicznych (najczęściej w formie tradycyjnej) w Hiszpanii można spotkać tzw. collariny tj. parury odpowiadające capino przypominające nieco “obroże”. Będące połączeniem obydwu typu parur, które są zwane “colletin” można spotkać w rycie lyońskim.

Polskie wykonanie

Również i w Polsce można na powrót spotkać kapłanów, którzy korzystają z alb z parurami. Kilka lat temu takie alby wykonała m.in. Fundacja świętego Grzegorza Wielkiego. Obecnie istnieją pracownie wykonujące tego typu szaty. Co warto wspomnieć, alby z parurami nie są zabronione i można z nich nadal korzystać w liturgii zarówno w formie nadzwyczajnej jak i zwyczajnej. Oczywiście w ujęciu historycznym najbardziej pasującymi ornatami są ornaty stożkowe, gotyckie lub semigotyckie.

 

Zobacz naszą stronę na facebooku
Opublikowany wartykuły

Powiązane Wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *